Logistyka rodzinnego wyjazdu to zawsze wyzwanie. Pakowanie wózków, walizek, zapasów jedzenia i zabawek sprawia, że podróż komunikacją zbiorową przypomina ekspedycję wysokogórską, a nie odpoczynek. Do tego dochodzą ceny biletów.
Dla czteroosobowej rodziny koszt przejazdu pociągiem w obie strony to często wydatek rzędu kilkuset złotych. Właśnie tutaj pojawia się nowoczesny wynajem aut, który w ostatnich latach przeszedł metamorfozę i stał się dostępny dla każdego portfela.
Niezależność, która się opłaca
Głównym powodem, dla którego rezygnujemy z własnego auta na co dzień, są koszty stałe. Jednak gdy przychodzi weekend i chcemy wyrwać się z miasta, brak środka transportu staje się problemem. Wynajem okazjonalny rozwiązuje ten dylemat w sposób najbardziej ekonomiczny z możliwych. Zamiast utrzymywać auto przez cały rok, wynajmujemy je tylko na te 3 dni w miesiącu. Okazuje się na przykład, że porównywarka najmu beep.rent oferuje obecnie rodzinne kombi, jak Seat Leon z automatem, za mniej niż 64 zł za dobę w pakiecie weekendowym. Przy czterech osobach na pokładzie, koszt transportu na osobę staje się wręcz symboliczny.
Komfort podróży bez limitów
W podróżach rodzinnych kluczowa jest elastyczność. Możliwość zatrzymania się w dowolnym momencie, zmiana trasy czy po prostu brak konieczności dostosowywania się do rozkładu jazdy to benefity nie do przecenienia. Co ważne, obecne standardy rynkowe coraz częściej eliminują największą zmorę najemców – limity kilometrów. Dzięki temu wspomniany Leon za 64 zł czy pojemna Toyota RAV4 za 109 zł dziennie pozwalają na swobodne zwiedzanie bez nerwowego zerkania na licznik. To wolność, która do tej pory była kojarzona z wysokimi kosztami, a dziś jest dostępna w cenie rodzinnego obiadu w popularnej sieciówce.
Demokratyzacja usług transportowych
Obniżenie barier wejścia do świata wynajmu to efekt skali i nowoczesnych systemów zarządzania flotą. Dziś proces rezerwacji trwa kilka minut, a ceny są przejrzyste. Skoro miejskie auto można mieć już od 48 zł za dobę, najem przestał być traktowany jako wydatek ekstra, a stał się sprytnym sposobem na optymalizację domowego budżetu. To prosta zamiana: zamiast płacić za posiadanie, płacimy za używanie. I wychodzimy na tym znacznie lepiej.
Materiał sponsorowany